Wołanie bez słów, czyli modlitwa Ducha

Modlić się oznacza skupić się i zanurzyć swą duszę w nieskończoności, jaką jest Bóg. Modlitwa jest oddechem duszy. Jak zdolność prawidłowego oddychania konieczna jest do właściwego funkcjonowania wszystkich organów ciała – zwłaszcza gdy chcemy osiągnąć wybitne wyniki sportowe – tak też silna wola modlitwy potrzebna jest duszy szczególnie wtedy, kiedy naszym celem są duchowe „uniesienia”.

To Duch Święty wzbudza modlitwę w sercu stworzeń i w sercu człowieka. Święty Paweł pisze: „Właśnie w ten sposób Duch przychodzi nam z pomocą w naszej słabości. Gdy nie wiemy, jak mamy się modlić tak jak trzeba, Duch wstawia się za nami wołaniem bez słów. A Bóg, który przenika serca, zna pragnienie Ducha, ponieważ to właśnie zgodnie z Jego wolą Duch wstawia się za świętymi” (Rz 8, 26-27). Święty Paweł stwierdza, że Duch modli się w nas „wołaniem bez słów”, ale pisząc, że Duch Święty „modli się”, apostoł mówi w zasadzie, że Duch „skłania nas do modlitwy”.

Gdybyśmy potrafili odkryć, o co i jak modli się Duch w sercu człowieka wierzącego, odkrylibyśmy tajemnicę modlitwy. Wydaje mi się, że to jest możliwe. Przecież Duch, który modli się w nas potajemnie i bez użycia słów, jest tym samym Duchem, który jasno wyraża swoją modlitwę w Biblii. Przecież On „natchnął” autorów ksiąg Pisma Świętego. On też jest źródłem natchnienia modlitw, które zostały w nich zapisane. W pewnym sensie można więc powiedzieć, że trudno o jaśniejsze i bardziej precyzyjne słowa niż „wołanie bez słów” Ducha Świętego. Jeśli prawdą jest, że Duch Święty nadal przemawia w Kościele i w ludzkich duszach, powtarzając na nowy sposób to, co wypowiadał za pośrednictwem proroków w Piśmie Świętym, to prawdą jest również, że modli się On w Kościele i w ludzkich duszach tak, jak uczył się modlić w Biblii. Duch Święty nie używa dwóch różnych typów modlitwy.

Musimy udać się do biblijnej szkoły modlitwy, aby nauczyć się „dostrajać” do Ducha i modlić jak On. Co czuje człowiek, który modli się według Biblii? Spróbujemy się tego dowiedzieć na przykładzie modlitw takich wielkich przyjaciół Boga, jak Abraham, Mojżesz, Samuel i prorocy, którzy w Piśmie Świętym są przedstawieni jako najwspanialsi orędownicy (por. Jr 15, 1; 2 Mch 15, 14). Pierwszą rzeczą, na którą zwracamy uwagę u tych „natchnionych” osób, jest głęboka ufność, z jaką zwracają się do Boga i niewiarygodna wręcz z Nim zażyłość. W ich postawie nie ma nic ze służalczości, którą ludzie na ogół kojarzą ze słowem „modlitwa”.

Znamy przecież dobrze modlitwę Abrahama wstawiającego się za Sodomą i Gomorą (por. Rdz 18, 22-33). Abraham rozpoczyna od postawieniu Bogu pytania: „Czyżbyś chciał wytracić sprawiedliwych razem z przestępcami?”. Jakby mówił: „Nie mogę uwierzyć, że chcesz zrobić coś takiego!”. Przy każdej kolejnej prośbie o przebaczenie Abraham powtarza: „Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie”. Jego błaganie jest więc „śmiałe” i on doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Abraham jest jednak „przyjacielem Boga” (por. Iz 41, 8), a między przyjaciółmi zawsze wiadomo, na ile można sobie pozwolić.

Mojżesz w swojej śmiałości posuwa się jeszcze dalej. Kiedy lud zbudował sobie cielca ze złota, Bóg zwrócił się do Mojżesza: „Wstań, zejdź prędko z góry, ponieważ twój lud, który wyprowadziłeś z Egiptu, dopuścił się nieprawości”. Mojżesz odpowiedział: „Przecież oni są Twoim ludem i dziedzictwem, które wyprowadziłeś z Egiptu Twoją potężną mocą i wzniesionym ramieniem” (Pwt 9, 12.29; por. Wj 32, 7.11). Kiedy Mojżesz wyjaśnił nieporozumienie dotyczące określeń „mój lud” i „twój lud”, Bóg – jak się wydaje – ucieka się do uwodzenia: „Nie powstrzymuj mnie. Zapałam gniewem i zgładzę ich, a ciebie uczynię wielkim narodem” (Wj 32, 10). W odpowiedzi Mojżesz ucieka się do drobnego, acz wyraźnego szantażu: jeśli wyniszczysz ten lud, będzie się mówić wokoło, że uczyniłeś to, ponieważ nie byłeś w stanie wprowadzić go do ziemi, którą mu obiecałeś!”. I na koniec mówi: „Zechciej odpuścić ten grzech. W przeciwnym razie wymaż mnie ze swojej księgi” (por. Wj 32, 10.32; Pwt 9, 28). Biblia komentuje to wydarzenie, mówiąc, że „Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak rozmawia się z przyjacielem” (Wj 33, 11). To właśnie Duch Święty inspirował te niesłychane modlitwy!

W jaki sposób to wszystko wytłumaczyć? Wyjaśnienie jest następujące: w Biblii człowiek modlący się jest tak dogłębnie przeniknięty poczuciem majestatu i świętości Boga, tak całkowicie Jemu poddany, że ma poczucie absolutnego bezpieczeństwa. Jeremiasz w samym środku swoich burzliwych modlitw wyjawia tajemnicę, która wszystko tłumaczy: „Ty, Panie, znasz mnie, Ty doświadczasz moje serce i widzisz, że ono jest przy Tobie” (Jr 12, 3; por. Ps 139, 1-4).

Raniero Cantalamessa OFMCap


Polecamy:

73000     74674     74083     z_75233     74092     moc_modlitwy     75730

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *