Jak się modlić, kiedy trudno wierzyć?

Każdy z nas przechodzi przez dni nie do wytrzymania, kiedy wszystko boli, kiedy wszystko drażni, kiedy wszystko ciąży na sercu, czy samo życie, czy praca, czy otoczenie, kiedy od pięciu, dziesięciu lub dwudziestu lat powtarzają się te drobne, ale nieznośne zadrażnienia.

Jak trudno wtedy się modlić! Mamy ochotę porzucić wszystko, i otoczenie, i siebie samego; właśnie wtedy modlitwa jest nam niezmiernie potrzebna, ale nam się nie chce lub nie umiemy znaleźć ani słów, ani samego nastawienia, mimo że to jedyne lekarstwo.

Chodzenie po nocy ma w sobie coś nużącego. Nic nie widzę, chodzę jak ślepy. Gdyby to trwało tylko chwilę, można by znieść, ale dni, miesiące, lata mijają. Podobno Teresa z Liesieux przeżywała taką ustawiczną noc! Panie, stale powtarzasz w Ewangelii: „Jeżeli wierzysz, będziesz uzdrowiony”. Wszystko możliwe jest temu, który wierzy (Mt 6, 22). Wierzyć! Oto warunek zbawienia. Ale mam wrażenie, że wiara moja porusza się mechanicznie, z przyzwyczajenia, nieraz boję się, że to tylko puste słowo.

Całe życie doczesne jest tak tajemnicze; a cóż powiedzieć o życiu nadprzyrodzonym, o życiu pozagrobowym? Zazdroszczę tym, którzy nigdy nie doznawali najmniejszej wątpliwości, dla których dogmaty i cała nadprzyrodzoność, Opatrzność Boża, każde najmniejsze zdarzenie ma swe wytłumaczenie. Oni pływają po spokojnych wodach. Tak bym chciał, by wszystko było jasne, udowodnione. Nie chodzi nawet o wielkie prawdy naszej religii. Wiem, że Chrystus, Bóg-Człowiek, jest Prawdą i Drogą, i Żywotem. Wiem, że bez Niego wszystkie drogi prowadzą do nicości; ale chodzi o cierpienie, o ogrom ludzkich cierpień, o zło, co tak jawnie szaleje dzisiaj, o wzajemne przenikanie się nadprzyrodzoności i prozy dnia codziennego. A jeszcze to: na co służą te drobne moje zajęcia? Co one mają wspólnego z tajemnicą tamtego świata? Mistycy mają rację, kiedy piszą o ciemnej nocy wiary! Ale, Panie, słyszę Twój głos: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? (Mt 8, 26).

W takim razie, Panie, daj mi światło, dzięki któremu będę mógł spokojnie chodzić po nieznanych ścieżkach. Ale znowu słyszę Twój głos: „Włóż rękę twoją do moich rąk. Będzie to dla ciebie lepsze niż światło i pewniejsze niż znana droga”.

Przebacz mi, Panie, jesteś zawsze tu, obok mnie, ale ja o tym zapominam i potrafię tego nie zauważyć.

Karol van Oost OSB


Polecamy:

                                   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *