Jak smakować Boże Słowo?

[et_pb_section admin_label=”section”]
[et_pb_row admin_label=”row”]
[et_pb_column type=”4_4″]
[et_pb_text admin_label=”Text”]

Wewnętrznie odczuwać i smakować

Dlaczego modlitwa miałaby być zawsze czymś nudnym, pozbawionym przyjemności, mdłym i nijakim? Czyż Pismo Święte nie mówi: „To słowo jest w twoich ustach i w twoim sercu”; „Skosztujcie i zobaczcie…”; „Otwórz twe usta, ja je napełnię”; „Jedzcie, pijcie za darmo…”?

Poznanie Boga (w sensie biblijnym) nie ma charakteru dowiedzenia się czegoś, lecz jest osobistym doświadczeniem.

Sposób postępowania
Choć smakowanie Słowa pozostaje darem Bożym, to jednak ja ze swej strony mogę sprzyjać owemu dogłębnemu przyjęciu Słowa i, poprzez nie, tajemnicy Boga. W tym celu, podobnie jak przy kosztowaniu delikatnych potraw i dobrego wina należy naraz brać niewiele: jedno słowo, czasownik, jakąś postawę, i poświęcić czas: aby smakować, kosztować i odkryć wszystkie odcienie; rozważyć doniosłość danego słowa; pozwolić, aby słowo wydało woń przyjemną; należy tak trwać, aż dane słowo zstąpi głębiej w nas, aż wzbudzi oddźwięk i zostanie naprawdę przyjęte i usłyszane.

Należy zważać:

  • Aby nastawić się na prawdziwy odbiór, unikając dywagacji i przenoszenia się bez przerwy jak motyl ze zdania na zdanie – bez dania im szansy, by „mówiły”.
  • Nie szukać nowego poznania i widzenia wielu rzeczy, lecz zatrzymać się w nich, by je (od środka) wewnętrznie odczuwać i smakować.
  • Nie wymuszać odczuwania ani nie wzbudzać smaku, ani też nie mniemać, że należałoby odczuwać rzeczy nadzwyczajne!

Jeśli pojawia się smakowanie:

  • Przyjąć je i trwać przy danym słowie, jak długo znajdywać się będzie owoc…(por. ĆD 2, 76).
  • Nie usiłować natychmiast interpretować („Jeśli takie słowo do mnie przemawia, to winienem uczynić to i to”).
  • Starać się nadal o więź z Panem dla Niego samego, a nie dla odczuwanego smaku.
  • Pamiętać, że smakowanie nie jest celem samym w sobie, lecz jest ono wskaźnikiem.

Kilka form, w których przejawia się wewnętrzne smakowanie

Wewnętrzne smakowanie przejawia się w różnych formach – zależnie od osoby i momentów życiowych. Formy te bywają wyraziste lub dyskretne, ale zawsze dają się określić:

  • Bywa to przedsmak, gdy w czasie przygotowywania modlitwy czy słuchania Ewangelii podczas Mszy św. rodzi się zaciekawienie lub opór; ma się ochotę podjąć dane słowo, aby je przemodlić…
  • Oczarowanie, podziw, nowe wewnętrzne rozumienie.
  • Uczucie współbrzmienia z danym fragmentem, osobą czy słowem, które odsłania jakiś obszar mojej osoby lub coś z twarzy Boga, wezwanie, pragnienie, które żywię.
  • Uczucie obecności Bożej lub po prostu bycia wobec Boga, które objawia się jako pokój i odpocznienie – w spokojnej wierze lub w doświadczeniu Prawdy, Słowa Żywego.
  • Słowo, które mnie ogarnia, niesie, mówi więcej niż wszelkie wyjaśnienia.
  • Słowo odbija się echem pełnym mocy, która ożywia pragnienie życia, służby i naśladowania.
  • Bywają także formy bardziej bolesne, np. kiedy medytuje się, w życiu Jezusa czy własnym, rzeczywistości trudne i naznaczone cierpieniem:
  • Uczucie współcierpienia, skruchy, która kieruje ku Bogu lub ku bliźnim w prawdzie.
  • Cierpienie, łzy, które pojawiają się na wspomnienie odniesionych ran czy pewnego okresu swojego życia; dzieje się to jednak w klimacie pewnego pokoju, bez goryczy.
  • Oschłość, bycie spragnionym, ból z powodu „nieprzemakalności”: wtedy byłoby dobrze trwać w cichej wierności. Choć ja jestem niezdolny, by odczuwać i smakować, to jednak Bóg mówi.

Uwaga
Mówimy: „odczuwać i smakować”! To nie przez przypadek ten język zmysłów może naprowadzać nas na tę prawdę, że Bóg rzeczywiście dosięga nas i dotyka w czasie modlitwy. Bóg mówi do nas i udziela się nam naprawdę w naszej rzeczywistości, fizycznej, uczuciowej, pojęciowej – a nie w sferze urojeń. To poprzez tę rzeczywistość uświadamiam sobie udzielanie się Boga.

Tym, co odczuwam i smakuję, nie jest Bóg, lecz pewien wskaźnik, znak tego, że Jego słowo pracuje, dotyka mnie.

Słowo karmi mnie, „wciela się”, poucza mnie, gdy uwewnętrzniam dany fragment, przyswajając go sobie.

Mniemanie, że odczuwanie i wewnętrzne smakowanie rzeczy Bożych zależy jedynie od nas byłoby uleganiem iluzji. Inicjatywa Boga (który pozwala nam siebie doświadczyć pod postacią obecności bądź nieobecności) spotyka się z naszą inicjatywą, lecz jest zawsze pierwsza. Każdy, kto wewnętrznie rzeczy odczuwa i smakuje, doświadcza po pewnym czasie trudzenia się, że owoc przerasta jego osobisty wysiłek.

Krzysztof Osuch SJ, Modlitwa w szkole św. Ignacego Loyoli, Wydawnictwo WAM, Kraków 2018

[/et_pb_text]
[/et_pb_column]


Polecamy:

         
[/et_pb_row]
[/et_pb_section]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *