Jak pokonać trudności w modlitwie – Ignacjański Rachunek Sumienia

Warunkiem owocności Rachunku Sumienia jest wytrwałość i wierność. I z tym mamy zwykle największe trudności. Ale Rachunek Sumienia jest taki, jakie jest nasze życie. Domaga się pokory, a nie perfekcjonizmu.

Nie powinniśmy za wszelką cenę dostosowywać się do jakiegoś sztywnego i niezmiennego szablonu, tak jakby nasze życie było jednostajnym pasmem. Największą pułapką życia duchowego i szybkiego zniechęcenia jest próba woluntarystycznego wymuszenia wierności: albo wszystko albo nic. Nie od razu jednak jesteśmy zdolni do całkowitego powierzenia się Bogu. Ponieważ na ogół modlimy się Rachunek Sumienia wieczorem, tuż przed spaniem, dość częstą przeszkodą jest całodniowe zmęczenie. Z tego powodu łatwo zarzucić wieczorną modlitwę tak że z czasem zupełnie może ona zaniknąć. Oczywiście, najlepiej jest praktykować Rachunek Sumienia codziennie. Ale jeśli nie jesteśmy w stanie modlić się codziennie wieczorem, może warto znaleźć inną porę np. tuż po wstaniu następnego dnia. A nawet jeśli to okazuje się niemożliwe, to w myśl zasady: „Lepsza niedoskonała obecność niż jej brak”, którą sam nieraz stosuję, można wybrać sobie jakiś dzień lub dni i dogodną porę, gdzie mogę modlitewnie spojrzeć przynajmniej na cały tydzień np. w niedzielę. Wiele zależy więc od właściwego rozplanowania czasu i tygodnia.

Kłopot pojawia się także z samym dziękczynieniem. Szybko nachodzi nas myśl: Za cóż tu właściwie dziękować, za jedno i to samo na okrągło? W naszej cywilizacji, w której wszystko wydaje się być w zasięgu naszej ręki i portfela, nie jest łatwo przebić się do ostatecznego Źródła wszelkich dóbr. Dlatego ten punkt szczególnie zaprasza nas do ćwiczenia się w otwieraniu oczu na ogrom Bożych darów, które dostrzegamy wyraźniej i obficiej w miarę przybliżania się do Boga. Rzadko mamy też do czynienia ze spektakularnymi wydarzeniami. Często trzeba zaczynać od drobnych, nieznaczących rzeczy.

Rachunek Sumienia może się znudzić, jeśli za nadto skoncentrujemy się na jednym z punktów, chociaż z drugiej strony trzeba tutaj być także elastycznym. Bywa tak, że dłużej zatrzymujemy się na dziękczynieniu czy na akcie skruchy, na prośbie. Jeśli nie zawsze zdążymy przejść przez wszystkie punkty, nie musimy od razu rozpaczać. Jednego jednak nigdy nie możemy stracić z oczu: Rachunek Sumienia winien zawsze prowadzić do dialogu, rozmowy z Bogiem. Jeśli ten wymiar stale jest obecny w Rachunku Sumienia, możemy być pewni, że idziemy w dobrym kierunku.

Innym niebezpieczeństwem jest pokusa autorefleksji, rozmowy z samym sobą, analizowania swoich zachowań i reakcji przedłużająca się nieproporcjonalnie do pozostałych punktów modlitwy. Najlepszym środkiem zaradczym jest po prostu przerwanie tego typu analizy, ilekroć w nią popadniemy i uświadomienie sobie, że cały czas stoję przed Bogiem. Jakby to wyglądało, gdyby tuż obok nas stał nasz przyjaciel, a my pochłonięci bylibyśmy tylko własnymi myślami lub mówili sami do siebie.

Jeszcze inną pokusą, która może nas opanować jest przeświadczenie, że tak naprawdę to nic się nie zmienia ani w naszej codzienności, ani w naszym życiu. Można się wtedy pytać, jak odprawiam Rachunek Sumienia, może trzeba go nieco odświeżyć? A jeśli to jest w porządku, po prostu możemy długo nie dostrzegać żadnych zmian, bo zmiany głębokie ukazują się często po upływie dłuższego czasu, a może nie jesteśmy ich świadomi.

Na koniec dodam, że jeśli wytrwale będziemy praktykować Rachunek Sumienia z czasem wytworzy się w nas nowy, duchowy zmysł. W ciągu zwykłego życia, pośrodku zajęć, spotkań i obowiązków, będziemy łatwiej dostrzegać to, co ważne; szybciej i trafniej dokonamy oceny moralnej; na odległość wyczujemy  kłamstwo lub pozory. A co najważniejsze, z wolna będziemy zauważać promyki Bożej dobroci, znaki Jego obecności, uderzy nas coś, co niesie w sobie światło, przesłanie, wskazówkę. 15 minut Rachunku Sumienia z czasem stanie się szybkim zebraniem tego, co zauważaliśmy w ciągu dnia i ofiarowaniem śladów Bożej obecności samemu Ojcu. Innymi słowy, Rachunek Sumienia nauczy nas nieustannej modlitwy, która rozciąga się poza ustalony na nią czas i zarazem ma źródło w ciągle ponawianej, świadomej modlitwie każdego dnia. Ta nieustanna modlitwa to nic innego jak trzeźwość, czujność, stawianie pytań, postrzeganie wszystkiego przez pryzmat dobra i zła, przez Boże okulary, które on sam zakłada nam na oczy.

Dariusz Piórkowski SJ

pozostałe części Ignacjańskiego Rachunku Sumienia:

Ukryte ślady Boga – Ignacjański Rachunek Sumienia

Modlitwa dla odważnych – Ignacjański Rachunek Sumienia

Jak to zrobić? – Ignacjański Rachunek Sumienia


Polecamy:

59484     71231     70054     73953     73221     66288     moc_modlitwy     75736

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *